
„The Mandalorian and Grogu” rozwija historię znaną z The Mandalorian, ale próbuje opowiedzieć ją w bardziej zwartym, kinowym wydaniu. Imperium wprawdzie upadło, lecz jego wpływy wciąż są odczuwalne, a rozproszeni watażkowie przypominają, że galaktyka daleka jest od stabilizacji. W tym chaosie Nowa Republika sięga po pomoc sprawdzonych sojuszników.
Do akcji wraca Din Djarin, który z łowcy nagród coraz wyraźniej przechodzi w rolę kogoś więcej, opiekuna, przewodnika, a momentami nawet symbolu. U jego boku pozostaje Grogu, już nie tylko bierny obserwator wydarzeń, ale postać, która zaczyna mieć realny wpływ na to, co się dzieje.
Film opiera się na dobrze znanej dynamice tej dwójki i trudno się temu dziwić, bo to ona była sercem całej historii. Jako widz dostajesz miks przygody, prostych emocji i większej stawki politycznej w tle. Pytanie tylko, czy przeniesienie tej opowieści z formatu serialowego do kina pozwoli zachować jej największą siłę, czyli kameralność i relację bohaterów. Jeśli tak, to może być coś więcej niż kolejny rozdział uniwersum Star Wars. Jeśli nie, zostanie solidna, ale przewidywalna kosmiczna przygoda.

















